Po przybyciu natychmiast udałem się do stoczni i w oddali ujrzałem zupełnie nową i obcą dla mnie flagę. Zbliżywszy się, dostrzegłem, że powiewała z piku wielkiego parowca bocznokołowego, pomalowanego na czarno, z nadbudówkami liczniejszymi, niż przywykłem oglądać na jednostkach pełnomorskich. Flaga, którą zobaczyłem, to Stars and Bars Konfederacji, okrętem zaś był Nashville.
W ten sposób 21-letni Anglik, Francis Warrington Dawson, opisał swoje pierwsze zetknięcie z okrętem, który miał go przewieźć z Southampton na ogarnięte wojną amerykańskie Południe. Prawdopodobnie nie wiedział, że Nashville zasłynął jako cel pierwszego pocisku wystrzelonego na morzu podczas wojny secesyjnej. 12 kwietnia 1861 r., po nieudanej próbie odsieczy Fortu Sumter, USRC Harriet Lane strzegł wejścia na wody Zatoki Charlestońskiej. Wypatrzono zeń parowiec, który zignorował wezwania do zatrzymania i wywieszenia bandery. Dowódca Harriet Lane wydał wobec tego rozkaz oddania ostrzegawczego strzału przed dziób z działa 32-funtowego. W odpowiedzi Nashville wywiesił banderę Stanów Zjednoczonych i unioniści pozwolili mu dostać się do Charlestonu. Tam też pozostał w konfederackich rękach.